Ostatnio wpadła do mnie w odwiedziny Monia, a wraz z nią Shibajuku imieniem Chloe.
Monika po raz pierwszy była w Krakowie, więc obowiązkowo musiałam zabrać ją na Wawel i słynny rynek, gdzie znajduje się Kościół Mariacki i Sukiennice. Nie obyło się także bez wizyty u Smoka, który czai się pod zamkiem i bacznie spogląda na Wisłę :)
Zaplanowałam jeszcze więcej atrakcji, ale upał dał nam mocno w kość.
Następny dzień był deszczowy i ponury. Praktycznie cały czas intensywnie padało, wiec stwierdziłyśmy że czas trochę odpocząć.
Dopiero późnym popołudniem zabrałam moją lalkową przyjaciółkę na spacer po Rynku i Kazimierzu. Akurat wtedy się rozpogodziło i na chwilę wyjrzało słońce.
Zabrałyśmy wcześniej wspomnianą Chloe i moją ulubioną Pullip - Mavis, którą mam już ponad pięć lat.
Dziewczyny z ogromną gracją pozowały do zdjęć.
Ostatnio rzadko pokazywałam Mavis, bo jej ciałko było w tragicznym stanie. Ratowałam je jak mogłam, ale w końcu przyszedł czas na zmianę. W dodatku podczas spaceru odpadła jej noga. I to sama z siebie!
Postanowiłam przesadzić ją na mtm. Udało mi się dorwać Azjatkę w fioletowym topie, której odcień był bardzo podobny do odcienia ciałka Mavis. Tenisistka że Smyka okazała się za jasna.



