Baśka awaryjnie zjechała do domu. Akurat natrafiła na wykopki i mój urlop, który zamierzałam spędzić na Dolnym Śląsku.
Obowiązkowym punktem wyprawy była wizyta w Zamku Książ.
Od dawna z JeszczeNieMężem planowaliśmy odwiedzić to miejsce, ale spora odległość nas przed tym powstrzymywała.
Dopiero na tegoroczny urlopie udało nam się odwiedzić okolice Wałbrzycha i zawitać tam w towarzystwie Baśki.
Był to strzał w dziesiątkę! Na terenie zamku spędziliśmy niemalże cały dzień i bawiliśmy się znakomicie.
Ogromne wrażenie wywarła na Baśce Palmiarnia, która funkcjonuje w niezmienionej formie od ponad stu lat. Jest to mega klimatyczne miejsce i śmiało mogę przyznać, że Ogród Botaniczny w Krakowie się przy niej chowa.
Kolejnego dnia pojechaliśmy w Góry Stołowe. Baśka z załadowanym plecakiem dzielnie przeciskała się między skałami w labiryncie Błenych Skał i wspinała po stromych stopniach na Szczeliniec Wielki. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o twierdzę Srebrna Góra.
Niestety przyszedł czas rozstania. Baśka musiała ruszyć w dalszą drogę, ja zostałam na Dolnym Śląsku.
Niedługo znowu się spotkamy, tym razem na dłużej, bo akcja Doll Tour Poland dobiega końca.