Dawno nie znalazłam nic ciekawego w lumpie. Dziwnie to zabrzmi, ale ostatnimi czasy nie mam szczęścia . Albo trafiam na same pluszaki, albo na nowe Stefki za którymi niekoniecznie przepadam.
Ostatnio po pracy wybrałam się na łowy. Niespodziewnie w moje łapki wpadła Native American Barbie w stanie opłakanym, lecz do odratowania. Wzięłam ją, bo mam niezwykłą słabość do Indianek.
Poza skróconymi włosami, częściową łysiną, luźną nogą ma ułamaną szyjkę. Na szczescie odkryłam już sposób na na takie sprawy :)
Włosy uzupełnię i wyrównam. Powinnam miec jeszcze sporo ciemnych włosów do rerootu.
Kupiłam jej nowe ubranko, żeby nie straszyła golizną. Przy takiej pogodzie łatwo o przeziębienie. Wiem to z autopsji, bo już kolejny tydzień jestem zachrypnięta 😞
Druga panna trafiła do mnie w dwupaku.
Ciężarna lalka Suzy w środku miała swoje dzieciątko, które za żadne skarby nie chciało wyjść. Ile ja się nakombinowałam, aby je wyciągnąć. Niestety wymaga klejenia. Super Glue załatwi sprawę.
Wczoraj przed zajęciami zrobiłam sobie małą wycieczkę pod Halę Targową. Zrobiłam to głównie z ciekawości, ostatnimi czasy była tam spora posucha. Nie planowałam nic kupić, ale ku mojemu zdziwieniu było trochę lalek.
C
zaiłam się na tę Pyzę, ale sprzedawca zawołał za wysoką cenę. Musiałam odpuścić. Szkoda :(
Na wejsciu spotkałam taką panienkę custom pierwsza klasa XD
Udało mi się kupić całkiem fajne towarzystwo. I to w dobrym stanie! Zaskoczeniem była niemalże kompletna Rainbowka. Niedługo rusza na Zalipie :)
Nie ukrywam, że Kena i Barbie kupiłam w sumie tylko dla ciuchów. Annę zgarnęłam po drodze z ogłoszenia. Nie mam jeszcze na nią pomysłu, ale wiem, że udam mi się wymyślić coś ciekawego :)
Mam nadzieję, że wkrótcen uda mi sie upolować kolejne ciekawe trupki 😀