sobota, 28 listopada 2015

Opowieść o trzech Kelly

Kiedy w październiku po raz pierwszy nabyłam w SH moją Kelly, pomyślałam  że przydałyby się jej koleżanki, aby nie czuła się samotnie wśród "dorosłych" lalek.
Kilka dni później z tego samego sklepu przytachałam dwie następne, także kupione za małe pieniądze. O ile jedna miała sukienkę to druga była kompletnie naga. Po ogarnięciu musiały zaczekać na swoje pięć minut na blogu. Pierwszy śnieg, który spadł dzisiaj w nocy był idealną okazją aby wyciągnąć maluchy na zewnątrz i porobić im kilka fotek. Tak więc przed Państwem: Kelly Jimping' Castle Fun, Kelly Kelly Little Sister Of Barbie oraz Kelly NN, której niestety nie udało mi się jak  na razie zidentyfikować.





Jestem bardzo zadowolona bo dzięki waszej pomocy udało mi się wywabić plamę po mazaku z buzi pierwszej Kelly, bardzo chciałabym podziękować za te dobre rady :)
Obecnie w mojej kolekcji znajdują się tylko trzy takie pysiaczki, jednak planuję więcej, tylko jak na razie w znanych mi SH panuje posucha na jakiekolwiek fajne egzemplarze do kolekcji, lecz obecnie muszę skupić się na zrobieniu maluchom jakichś sweterków bo przecież całą zimę nie będą paradować w letnich ubraniach :)

sobota, 7 listopada 2015

Elegancki upiór

Ostatnio ten z pozoru  wredny listopad mnie rozpieszcza. Zamiast szarówki i deszczu mam idealną pogodę do robienia zdjęć. Postanowiłam wykorzystać ten fakt, który był kolejnym pretekstem aby zasiąść  w wygodnym fotelu z igłą i kawałkiem materiału w ręce. Tak oto wyczarowałam pasiastą sukienkę w której prezentuje się Operatta.



 Ostatnio narodził się pomysł aby powiększyć moją kolekcję MH. Stało się to właśnie wtedy kiedy przez przypadek zauważyłam na wystawie przecenioną Catty Noir. Mimo iż nie znajduje się ona na mojej "Liście Życzeń" to chętnie bym ją przygarnęła. Od kilku dni biję się z myślami czy kupić kotołaczkę, czy poczekać na przecenę innych lalek, jednak muszę przemyśleć wszystkie za i przeciw. Tak więc do następnego postu :)

niedziela, 18 października 2015

Witaj w domu Kelly

Miałam publikować ten post dopiero w listopadzie ale niestety nie mogłam się powstrzymać.
Kilka dni temu w moje ręce trafiła pewna mattelowska Kelly z połowy lat dziewięćdziesiątych, dokładniej bodajże z 1994 lub 1997 ( nie jestem w stanie rozszyfrować czy to 4 czy 7). Brudna, z popisaną buzią leżała w pudle pośród pluszaków. Zawsze chciałam mieć taką maliznę, jednak pyzate Evi stojące dumnie na sklepowych półkach jakoś do mnie nie przemawiały. Dawno temu spotkałam inną Kelly ale jej niestety jej nie kupiłam bo uznałam że ma zbyt wulgarny makijaż.Później jak na złość żadnej Calineczki nie spotkałam, aż do teraz. Nad  blodni  zastanawiałam się przez chwilę ale stwierdziłam że trzy złote to nie taki duży majątek, po za tym miała niezniszczone włosy więc pomyślałam że coś z niej jeszcze będzie. Po powrocie zajęłam się czyszczeniem i praniem sukienki. Po kąpieli i założeniu pachnącego ubranka okazało się że Kelly ma całkiem ludzką twarz i wygląda jak człowiek. Jedynie nie zdołałam doczyścić  śladu po mazaku na twarzy [ ma ktoś pomysł jak to zmyć ?]. Próbowałam ją zidentyfikować jednak na próżno. Dziwnym trafem na blogu u Makarreny jakimś  sposobem odnalazłam identyczną :) Kelly ma już za sobą pierwszą i udaną sesję w plenerze.


poniedziałek, 12 października 2015

Brrr, jak zimno!

Lato niestety już się skończyło i nastała jesień. Bardzo żałuję bo bardziej lubię ciepłe pory roku niż te ponure i zimne.
Z racji remontu nie było mnie na blogu, ale jednak widzę po wyświetleniach że ktoś go jednak odwiedzał.
Dziś chciałabym zaprezentować wam coś nowego w moim wykonaniu - robienie na szydełku :)
Przyznam się wam, że nie potrafiłam dziergać sweterków jednak w piątek, jak już wszystkie meble były  na swoim miejscu to odpaliłam internet i przeczesałam kilka poradników. Następnie za pomocą szydełka i włóczki starałam się stworzyć coś na wygląd swetra. Z początku szło mi bardzo opornie, więcej prułam niż robiłam, jednak jak nabrałam wprawy to było lepiej. Powiem wam, że na dobre się wkręciłam w robienie na szydełku, więc w okresie jesieni czy zimy możecie się spodziewać ich tutaj więcej niż ten jeden.
Jak oceniacie mój pierwszy własnoręczny sweter dla Skelity?
 

środa, 5 sierpnia 2015

Ariel

Wszyscy zapewne kojarzą czerwonowłosą syrenkę imieniem Ariel. Ta trafiła do mnie już jakiś czas temu w lekko zniszczonym ale w miarę kompletnym stroju. Z racji tego iż nie mam pomysłu jak zregenerować syreni ogon postanowiłam uszyć jej sukienkę aby wyglądała jak na Disneyowską księżniczkę przystało.


Tak właśnie wygląda Mała Syrenka po całkowitym spa. Jej włosy były splątane ale udało mi się je doprowadzić do porządku. Zdjęcia nie są dobrej jakości bo ze względu na popsuty aparat jestem zmuszona fotografować telefonem komórkowym.
Rudzielec ma swój urok ale denerwuje mnie odmienny kolor korpusu, sprawiającego wrażenie że Arielka padła ofiarą samoopalacza.


niedziela, 7 czerwca 2015

Już niedługo lato, już niedługo wakacje ...

Ostatnio pogoda dopisuje. Postanowiłam wykorzystać to iż jeszcze nie pada i zrobić plenerową sesję zdjęciową w rzeczach które uszyłam już dawno temu ale jakoś nie było okazji aby się nimi pochwalić.
Skelita prezentuje się w nowej jeansowej bluzce i w spódniczce i butach  które zapożyczyłam od Operetty. Z kolei druga upiorzyca ma uszyte spodenki które niestety nie wyszły mi po mojej myśli. Koszulka w pasy jest niestety kupna i leży u mnie w szafce od miesiąca.
Ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad szyciem na maszynie. Niby takowa stoi u mnie w domu ale jest zepsuta więc zanim zabiorę się za szycie będę musiała oddać ją gdzieś do naprawy.








niedziela, 24 maja 2015

Witaj Operetto.

Ostatnio moja skąpa kolekcja wzbogaciła się o nową lalkę Monster High - Operettę. Pochodzi ona z serii Dance Class z 2013 roku. Natknęłam się na nią całkiem przypadkiem i akurat była na przecenie więc postanowiłam że ją kupię. Przymarzałam się do zakupu kotołaczki Toralei ale ta jakoś mi się nie podobała więc wzięłam Operettę.
Upiorzyca jest ubrana inaczej niż to jest w serialu a jej włosy są proste i przepasane fioletową bandaną. Do zestawu była jeszcze torebka pod kolor krwistoczerwonych pukli. Jej twarz jest oszpecona blizną ale ta jest nie za bardzo widoczna. 
W porównaniu ze Skelitą Operetta jest wyższa i ma mniejsze oczy. 
Podoba mi się także kolor jej ciała. Z początku nie byłam do niego przekonana ale się przyzwyczaiłam. 
Dzisiaj niestety zdjęcia są jakie są bo niestety pogoda zbytnio nie dopisuje, 

niedziela, 22 lutego 2015

Pierwszy post i Skelita.

 Po długim żerowaniu na blogach o lalkach w końcu postanowiłam założyć swojego. Od jakiegoś czasu miałam zamiar zająć się ponownie lalkami i szyciem dla nich ale jednak zawsze odkładałam to na później, bo przeważnie byłam zajęta czymś innym. Teraz postanowiłam powrócić do dawnego hobby ale w innej formie. Będę starała się szyć i  jeszcze naprawiać stare lalki,aby wyglądały jak nowe. W tej drugiej rzeczy nie mam niestety wprawy ale internet jak zawsze może okazać się bardzo pomocny.
Na razie za modelkę posłuży mi Skelita Calaveras z Monster High z serii Wyprawa do Upioryża. W porównaniu do innych lalek MH jest ona szkieletem przez co wydaje się być bardzo delikatna. Urzekła mnie ona swoim wyglądem a zwłaszcza tymi ślicznymi dużymi oczami. Przy zakupie wahałam  się między nią a Rochellą ale ten uroczy kościotrup od razu przypadł mi do gust więc to było już z góry przesądzone. W dodatku bardzo podobały mi się jej włosy ale szybko okazało się że jest to jeden z minusów ponieważ wypadają aż strach ją nawet czesać. Jednak mimo tego lalka na której będę prezentować wam stroje które uszyje jest całkiem w porządku, chociaż przeszkadza mi wyjmowana wkładka, która sprawia że sukienka dobrze na niej leży.
 Mam nadzieje  że ten blog przypadnie wam do gustu. Do następnego postu. 







Barbie Hinduska - Mattel Indian Barbie 1995

Barbie ma wiele wcieleń a w swojej kolekcji stawiam na różnorodność. Nie lubię mieć dwóch takich samych lalek. Hinduskę przygarnęłam z SH. ...