Ostatnie dni lata...

Bardzo szybko zleciały mi te wakacje. Nawet się nie obejrzałam a już jest wrzesień! Już niedługo do jesieni :(
Dzisiejszy dzień spędziłam na ogarnianiu nowej monsterki. Twyla przybyła do mnie w tamtym tygodniu. Kupiłam ją wraz z kilkoma innymi w moim ulubionym SH.
Ostatnio po kilkumiesięcznej suszy w końcu pojawiły się tam lalki. Zastanawiam się czy jeszcze nie wrócić się po Arielkę z Disney Store, ale chyba sobie ją odpuszczę.
Wracając do Twy, to nie była zniszczona, tylko te włosy... A raczej kołtun stanowił dla mnie wyzwanie. Dziś ucieszona z fryzury Monsterka spędziła popołudnie ze swoją przyjaciółką Howleen.
Brakuje jej co prawda jednej ręki ale szybko znalazłam zastępstwo ;D





7 komentarzy:

  1. Miałam tę Twylę i niestety cierpiała na zaawansowaną postać klejogluta :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwsze zdjęcie bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładna lalka. I dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twyla urocza ♥ ale właśnie
    te jej włosy doprowadzały
    mnie dos szału i wygnałam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne :) uwielbiam Monsetrki :D

    OdpowiedzUsuń

Kolejny odpicowany kucyk

Miałam dziś jechać w góry, ale się rozchorowałam. Przeklęta grypa! Postanowiłam poprawić sobie humor I przez całą sobotę robiłam porządek w ...