maja 21, 2024

#Mermay 2024

#Mermay 2024

 Przełom kwietnia i maja jest u mnie pełen różnorakich zmian i zawirowań.

Maj to syreni miesiąc. Jeszcze rok temu nie miałam żadnej ogoniastej , teraz moje stadko liczy kilka sztuk. Na dniach znowu się skurczy, bo dwie z nich dostaną nóg :)





Panna z niebieskim ogonem to dosłownie składak. Ciałko pochodzi od jednej z sióstr Arielki, ręce są od całkowicie innej lalki, głowa jest przemalowana,  kupiłam ją sobie prawię rok temu na prezent urodzinowy. Przez długi czas nie wiedziałam co z tym łbem zrobić, 

Arlielka, którą upolowałam w ubiegłym roku doczekała się własnego, lwcz ciut za duzego ogona. Teraz bez przeszkód może pokonywać podwodną krainę. 




Ostatnio lalkowy śwat oszalał na punkcie rqóżowowłosej syrenki o moldzie  . Ciężko ją było dostać, bo wyprzedała się w błyskawicznym tempie. Miałam zamiar ją kupić. Nawet mi się podobała, lecz ogromna pikseloza skutecznie mnie do tego zniechęciła. 

Na dniach znowu pojawiła się w necie, mój JeszczeNieMąż postanowił zrobić mi niespodziankę i zakupił ogoniastą w prezencie.

Nie wygląda tak źle. Pikseloza jest widoczna, ale nie aż tak jak na początku przypuszczałam. 

Zastanawiam się nad zostawieniem jej na syrenim ciałku i zmienieniu rąk, ale raczej przełożę ją na MTM. 






maja 06, 2024

Lalkowe podróże małe i duże #1: Wheels&Heels

Lalkowe podróże małe i duże #1: Wheels&Heels



 O istnieniu tego miejsca dowiedziałam się z Fejsbuka. Jestem w Krakowie dość często, więc wcześniej czy później musiałam tu wpaść.


Wheels & Heels jest stosunkowo nową atrakcją turystyczną  na mapie Krakowa.
Mieści się na Kazimierzu, a dokładniej na ulicy Kupa 6. Znajduje się około trzy kilometry od Dworca Głównego.



W zbiorach Wheels&Heels znajdująsię Barbie, jak i samochodzikach Hot Wheels. Ja jednak ja skupię się tylko i wyłącznie na lalkach  :)


Miejsce to robi niezwykłe wrażenie. Pierwszy raz widziałam tyle lalek Barbie w jednym miejscu! Można znaleźć tam sporo cudeniek w stanie NRFB. 
Prawie od dekady zajmuję się  lalkowaniem i muszę powiedzieć, że szczęka mi opadła.
Tyle piękności w jednym miejscu!
 Można tam znaleźć wiele wcieleń Barbie i spółki, od Harrego Pottera do lalek robionych na wzór rodziny królewskiej.


O wcieleniach lalki stworzonej przez Ruth Handler można opowiadać godzinami, ale przede wszystkim  trzeba je zobaczyć na własne oczy. Każda jest inna, każda ma swoją indywidualną tożsamość. I właśnie ta różnorodność mnie urzekła. 


W Wheels&Heels znalazły się Barbie, które powstawały na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat.

Porównując je ze sobą można dostrzec jak zmieniała się lalka, jak ewoluował jej makijaż czy ciałko.






Kilka z nich przewinęło się przez moje ręce. Na ten moment w mojej kolekcji znajduje się tylko hinduska.
Wiele z nich nigdy nie widziałam na żywo, jedynie na zdjęciach w Internecie. 
W zbiorach znajdują się miniaturowe podobizny innch bohaterów filmowych np. wcześniej wspomniany  Harry Potter, Scarlett O'Hara, Dorotka z Krainy Oz wraz z ferajną.



Najbardziej do gustu przypadły mi lalki reprezentujące różne kultury świata. W szczególności zachwyciły mnie Indianka, Hawajka i Inuitka.







Znalazła się także Barbie reprezentująca Polskę.  Fajnie, że w końcu udało mi się zobaczyć ją na żywo ❤️


Są też lalki stworzone na wzór prawdziwych sław np. MC Hammer, Elvis Presley, William i Kate, Królowa Elżbieta, Tina Turner, Marilyn Monroe czy  Frida Kahlo.









To miejsce ma naprawdę fajny klimat, a obsługa jest pomocna i przemiła. Moim zdaniem  jest idealne dla lalkolubów i miłośników Hot Wheels. Warto tam wpaść :)
 Wizytę w Wheels&Heels będę wspominać bardzo ciepło. 

Ps. Dziękuję za piękny kubeczek. Herbatka z niego smakuje najlepiej  😀



kwietnia 15, 2024

Lila z Rainbow High 🩷

Lila z Rainbow High 🩷

Postanowiłam skorzystać z pięknej wiosennej pogody i bez większego namysłu wsiadłam w  pociąg i pojechałam do Krakowa.

 Jednym z głównych celów wycieczki była Aleja Wiśniowa mieszcząca się na Bronowicach. Miałam spore szczęście, bo te drzewa kwitną tylko kilka dni. Jest to niezwykłe miejsce, które swoim urokiem zachwyca mieszkańców Krakowa jak i turystów. 

Nie bez powodu nazywane jest Małą Japonią 🩷



Obowiązkowo zabrałam ze sobą Lilę Yamamoto z Rainbow High, która idealnie wpasowała się w klimat tego miejsca. 

Jest to jedna z najładniejszych Rainbowek jakie kiedykolwiek wyprodukowano. Ma bardzo przyjazną buzię i jest bardzo fotogeniczna. Mimo iż mój zapał do Rainbow High minął jakiś czas temu, to wciąż zachwycam się Lilcią. Jest jedyna w swoim rodzaju 🩷





Mimo dużego tłumu udało mi się zrobić kilka wspaniałych ujęć, choć wymagało to trochę czasu i cierpliwości.
Zawsze gdy biorę w ręce aparat, mam wrażenie, że czas się zatrzymuje. Czuję się wtedy wolna od wszelkich trosk. Jest to dla mnie idealny sposób na odstresowanie.




Cieszę się, że udało mi się odwiedzić to miejsce.









Mam nadzieję, że uda mi się tu przyjechac w przyszłym roku 🩷
 

kwietnia 09, 2024

Alahomora!

Alahomora!

 


W Polsce znajduje się kilka kawiarni nawiązujących do świata magii, gdzie możemy poczuć się jak prawdziwi czarodzieje.

Razem z Martą z bloga nezumianddolls.blogspot.com doszłyśmy do wniosku, że czas urządzić spotkanie lalkowe. 

Tylko gdzie?

Wybór padł na Katowice, a dokładniej na Alahomorę, która mieści się w bliskiej odległości od dworca.

Od czwartej nad ranem byłam już na nogach. Półprzytomna doczłapałam na dworzec, aby dojechać do Krakowa. Tam czekała mnie przesiadka na pociąg do upragnionych Katowic.


Udało nam się znaleźć wolny stolik, gdzie rozłożyłyśmy się z naszym lalkowym towarzystwem. Zabrałam ze sobą Barbie Extra od Lenki, Mini Me, Rudą, Snape'a, no i oczywiście ukochanego przez wszystkie ciotki pińćsetplusa czyli Bobroczka.



W Alahomorze zdecydowałam się na tajemniczy rozśmieszający deser o nazwie Mistycat, który wyglądem przypominał białego kiciusia. Wzbudził on ciekawość Bobroczka, który non stop wyciągał swoje maciupkie rączki do tajemniczego przyjaźnie wygladajacego stworzonka. 

Do jadalnego kota dołączona była instrukcja spożycia. Nie można go sobie tak po prostu zjeść. 😀



Były tam nawet Mandragory! Ale spokojnie, to była łagodna odmiana, która nie wywoływała żadnych efektów ubocznych, chyba...

 












Jakby ktoś zastanawiał się co było w pudełku z napisem 18+...


Ups...






Następnie poszłyśmy w miasto. Udało mi się dorwać akwamaryn do mojej skromnej kolekcji minerałów. Pokusiłam się także na kamień z wróżbą. Trafił mi się kamień górski, a treść przepowiedni brzmiała tak: W relacjach z ludźmi pojawi się napięcie. Nie bój się własnej opinii!


Niestety dzień pełen wrażeń dobiegł końca i nadszedł czas rozstania. 





Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wpadnę do Katowic.



Copyright © Lalki Eleny , Blogger