czwartek, 13 lutego 2020

Krakowskie spotkania lalkowe :)

 Któregoś razu powstał pomysł aby spotkać się w Krakowie na lalkowej kawie i herbatce. No to spakowałam lalki do plecaka i wio na autobus :)



Odbyły się dwa spotkania. Jedno w styczniu a drugie w lutym. Miałam być tylko na jednym ze względu na chirurgicznie usuwaną ósemkę ale przesunęli mi zabieg. Dzięki temu miałam okazje pojechać na oba spotkanka :)



W Krakowie poznałam naprawdę ciekawych  ludzi, których lalki kojarzyłam tylko z blogów bądź fejsbuka.



Było dużo śmiechu  i wspólnych tematów do rozmów. Po raz pierwszy uczestniczyłam w takich spotkaniach i  byłam bardzo pozytywnie zaskoczona.


Pan Wiedźmin :D







Zdjęcie zbiorowe :)

wtorek, 4 lutego 2020

Operetta Campus Stroll 2012

 Pierwsza wersja Operetty była tą, którą wcześniej czy później chciałam mieć. Już od dłuższego czasu przeglądałam internet w poszukiwaniu tej Opki, jednak cena jakoś wydawała mi się zbyt duża co do stanu lalki.


 Nie opłacało mi się kupić kompletnego trupka za ponad pięć dych, prawda? Ale któregoś dnia los się do mnie uśmiechnął i natknęłam się na moją pannę. Brakuje jej co prawda tylko maski ale z jej stanu jestem zadowolona. No i nie kosztowała milionów.


W swojej kolekcji posiadam jeszcze inną Operettę. Tamta pochodzi z serii Dance Class. Między nimi jest zaledwie rok różnicy.  Ta wydaje się dużo ładniejsza. Ma inny makijaż oka i ciemniejszy kolor szminki.


Ta z Dance Class była moją drugą Monsterką. Przybyła zaraz po Skelicie. Mimo iż kilka razy chciałam ją sprzedać to koniec końców zostaje. Nie potrafię się z nią rozstać. A może ona nie chcę mnie opuścić?


 Porównanie dwóch wydań córki upiora z opery. Mi osobiście bardziej podoba się ta z prawej :)

poniedziałek, 6 stycznia 2020

Roszpunka Once Upon A Zombie

Grudzień upłynął pod znakiem Elsy i Krainy Lodu to styczeń może być jego przeciwieństwem. Uwaga, uwaga! Przed państwem Roszpunka z serii Once Upon a Zombie:


O tej serii sporo słyszałam. Jakoś trzy lata temu przygarnęłam długowłosą w stanie agonalnym. Nie miała sukienki a na głowie znajdował się gigantyczny kołtun. Przeleżała kilka dni w płynie do zmiękczana tkanin i krok po kroku rozpoczęłam rozplątywanie :)


Ostatnio dorwałam sukienkę z myślą o tej lalce. W końcu mogła raz na zawsze wyjść z pudła i zabłysnąć.


Pamiętam, że zastanawiałam się między nią a Kopciuszkiem. Roszpunka mimo iż była w gorszym stanie to moim zdaniem miała większy potencjał. Cieszę się że ją przygarnęłam.


Do lalek z tej serii pasują Barbiowe ciuszki. Długowłosa stópkę ma dosyć dużą, więc jedyne byty jakie mogłam jej zaproponować były od Monster High. Pasowały jak ulał :)


 Lalka niestety straciła trochę na długości włosów. Musiałam ściąć kompletnie zniszczone końcówki. Mi osobiście krótsza fryzurka osobiście nie przeszkadza.
Ostatnio spotkałam na  targu panią, która miała pudełkowe lalki z tej serii.  Na moje nieszczęście kosztowały o wiele za dużo niż przypuszczałam. No i musiałam obejść się smakiem.


Zdjęcia powstały, zanim śnieg zdołał sie całkiem rozpuścić. Musze powiedzieć ze ładna mamy wiosnę tej zimy :)

niedziela, 29 grudnia 2019

Franka.

 Chociaż do Monsterek nie pałam już taką miłością jak kiedyś, to co jakiś czas któraś musi dołączyć do stada. Tym razem padło na Frankę z serii Skull Shores.

Od swoich innych wersji wyróżnia się kolorem skóry i krótkimi włosami. Moim zdaniem szary bardziej do niej pasuje, z resztą tak samo jak fryzura.


Frankie przybyła do mnie kompletnie goła, więc na szybko  skołowałam jej mundurek.


wtorek, 24 grudnia 2019

Elsa Mini Disney Animators

Animatorki są słodkie, to fakt. Chciałoby się przygarnąć je wszystkie, ale niestety cała kolekcja zajęłaby sporo miejsca.
Dlatego podobają mi się ich mniejsze wersje. Rozmiar jest ich dużym plusem :)


Elsę przygarnęłam razem z siostrą. Była dużo mniej sfatygowana niż Anna. Po za podniszczoną sukienką nie miała tylko bucików. Te użyczyła jedna z Kelly.


Dzięki pewnej dobrej duszyczce udało mi się dorwać oryginalne ubranko Anki. Ich stroje idealnie wpisują się w świąteczny klimat. 
Życzę wam wesołych świąt i lalkowego nowego roku :)

niedziela, 15 grudnia 2019

Duecik z Krainy Lodu 2

Mikołajki już dawno za nami. Z racji iż byłam grzeczna to odwiedził mnie pewien jegomość z pudłem w ręku. Nie, nie był to mikołaj tylko kurier InPostu :D Ale też miał czerwony kubraczek.


Na Allegro udało mi się upolować lalki z drugiej części Krainy Lodu. W dodatku z Disney Store. Na początku zastanawiałam się nad samą Anną, lecz stwierdziłam że kupno dwupaku z jej siostrą nie jest takim złym pomysłem. Po za tym w tym zestawie miały ładne sukienki.


Najbardziej podoba mi się Anna.W jej spojrzeniu można się dosłownie zakochać. Uważam że lalka wypada o wiele lepiej niż ta z pierwszej części. Niestety nie mogę Powiedzieć tego o Elsie. Wcale nie jest do siebie podobna i  uważam że starsza wersja jest dużo bardziej przyjazna dla oka.


Wrzucam porównanie pyszczków tych lalek. Wizualnie podoba mi się ta po prawej. Wydaje się mniej sztuczna. Jedynym plusem nowej wersji jest to, że Elsa nie ma sinej karnacji co widać na powyższym zdjęciu. Martwi mnie klej w ich włosach, ale powinnam dać sobie z nim radę. Za taką cenę oczekiwałam  czegoś więcej niż fryz usztywniany glutem.
Na razie lalki zostaną w pudełku. Nie wiem na jak długo, może kiedyś uda mi się je rozpakować. Na razie nie mam do tego serca :)

czwartek, 5 grudnia 2019

Była Anna, to teraz czas na Elsę

Ostatnio zauważyłam że mam słabość do Disnejek. A zwłaszcza tych po moich metamorfozach. Było niemalże pewne, że Anna pociągane za sobą Elsę. Lodową księżniczkę znalazłam na OLX. Włosy i kabaretki skombinowałam z Ali. Szły chyba dwa miesiące.


Zastanawiałam się nad ciemnym różem, ale ten wydał mi się idealny. W dodatku podobały mi się te miętowe pasemka, które były w zestawie.

Kolczyki powstały ze szpilek. Te czarne pomalowałam lakierem do paznokci.
 Pozostały jeszcze buty. Nie miałam na stanie nic czarnego, więc musiałam wziąć pędzel w dłoń. I tak powstały glany.  Niestety akryl się do tego słabo nadaje, bo odpryskuje. Na razie z tym nic nie będę robić. No chyba, że pomaluje je bezbarwnym lakierem do paznokci


Reroot szedł dużo lepiej niż w wypadku Anny. I przede wszystkim szybciej. Całość z flokowaniem zajęła mi dwa dni. W wypadku Anki czas ciągnął się i ciągnął.


Strasznie chciałam by Elsa miała dużo tatuaży. Próbowałam z tymi z serwetek. Klapa totalna i zmarnowane pół dnia. Tatuaże zmywalne dla ludzi? Już coś lepiej, ale dalej nie to, chociaż zostawiłam jej jeden - jest to pająk na udzie. Są one zbyt delikatne.  Wybawieniem okazały się naklejki na paznokcie. Do lalkowych tatuaży nadają się idealnie, chociaż nie wiem jak reagują z wodą. Ance też się kilka dostało.


Jeśli chodzi o młodszą z sióstr z Arendelle to lekko zmieniłam jej image. Uznałam że różowa koszula średnio do niej pasuje.

 
Co sądzicie o buntowniczej wersji Anny i Elsy?

Krakowskie spotkania lalkowe :)

 Któregoś razu powstał pomysł aby spotkać się w Krakowie na lalkowej kawie i herbatce. No to spakowałam lalki do plecaka i wio na autobus :)...