niedziela, 4 kwietnia 2021

Zajączek Wielkanocy zwany również Paolką

Ostatnio odwiedził mnie Zajączek Wielkanocny i przyniósł koszyk pisanek ... Tak właściwie to ja je zrobiłam i  zamiast zielonych wyszły mi siwe, ale to szczegół.

A miał na imię Paola Reina :) 

 

Paolkę dorwałam tak jakoś po wakacjach. W Second Handzie niedaleko mojej byłej pracy. Akurat trafiłam na nowy towar i tak oto znalazłam urocze bobo pachnące wanilią. Wyglądało jakby uciekło właśnie z czeluści piekieł.

Na zdjęciu nie wygląda za wesoło, ale kosztowała tylko dychę. Za takie pieniądze to bym ją wzięła nawet w stanie mocno trupkowym. Mi się akurat trafiła w fajnej kondycji, nawet nie musiałam za bardzo natrudzić się przy rozczesywaniu włosów. Nawet ma swoje oryginalne rzęsy i ciałko niewymagające terapii przy użyciu Benzacne. Ostatnio jakoś straciłam cierpliwość do wywabiania jakichkolwiek plam z lalkowych części ciała więc dla mnie lepiej.

Niestety nie miałam dla niej żadnych ubranek. Tunika w której ją kupiłam wyglądała jak worek. Dlatego też z biegiem czasu zaopatrzyłam się w dwie sukienki i słodki kostium króliczka, który jej nawet pasuje :)


Dopiero teraz to zauważyłam, ale na zdjęciach Paolka ma niebieskie oczy. W rzeczywistości są one szare. Cóż, ale w tej wersji też jest śliczna. 

Razem z Zajączkiem i całą moją lalkową rodzinką chciałabym wam życzyć wesołych świąt, smacznego jajka i mokrego dyngusa :D

niedziela, 7 marca 2021

Pływająca Pocahontas od Disney Store

Uwielbiam Pocahontas. Może nie tyle film, co lalki przedstawiające główną bohaterkę. Biorąc pod uwagę ich liczbę, to spokojnie mogę zakładać własną wioskę Indiańską. Nawet Kocoum by się znalazł do tego haremu :)

Dzisiaj przychodzę do was z wersją od Disney Store. Kupiona używana przez trzyliterowy portal. 

Cieszę się, że udał mi się niezniszczony egzemplarz, który nie kosztował miliony. Po za tym ma ładną buźkę. Uważam, że jest najbardziej udana, ze wszystkich Indianek z mojej kolekcji :) 

Zdjęcia powstały dosyć dawno, bo prawie rok temu. Miałam wstawić je zaraz po zrobieniu, ale wyszło jak wyszło. Nie potrafiłam jakoś sklecić słów, aby wyszedł w miarę sensowny post.

 Zdjęcia powstały w niewielkim strumieniu, niedaleko domu mojej babci. Łódkę wraz z wiosłami kupiłam bodajże na starociach. Idealnie pasuje do skali Pocahontas i ... uwaga, uwaga... jest w stanie unosić się z lalką na wodzie. Strumień nie jest jakoś specjalnie głęboki, ale łódka nie szorowało po dnie i spokojnie udźwignęła ciężar lalki, chociaż z dwiema może być już ciężko.

Pasuje jej kiedyś zrobić sesję w łodzi razem z Johnem, prawda? 

 Muszę poszukać tylko idealnej miejscówki w lesie. Tylko niech wiosna  na dobre się zadomowi :)

czwartek, 18 lutego 2021

Mavis po zmianach

Mavis jest moją ulubioną lalką. Często pojawia się na Instagramie jak i FB. Po za tym zabieram ją na każde spotkania lalkowe :)

 Od samego początku Mav wyglądała inaczej niż jej oryginalna wersja.  Długie blond włosy zastąpiła krótka, czarna fryzurka. Problemem okazały się brwi, które moim zdaniem były za jasne i nie pasowały mi do całokształtu

 

 W końcu zdobyłam się na odwagę i wysłałam Mavis na drobne poprawki. Brwi zostały przyciemnione, ale ich kształt pozostał bez zmian. Dostała także kilka piegów i  rumieńce na policzkach


Wymieniłam jej także oczy i  rzęsy. Kolor tęczówek postanowiłam zachować ten sam, ponieważ nie wyobrażam sobie jej w innych oczach niż niebieskie. W sumie trochę żałuje, ze nie zrobiłam tego wcześniej, ale po prostu nie chciało mi się jej rozkręcać.  Tak wiem. Jestem leniwa :)


 Teraz prezentuje się trochę inaczej, ale ten wygląd mi się o wiele bardziej podoba.

A to zdjęcie przed zmianą.


Która wersja waszym zdaniem jest lepsza? Przed, czy po?


poniedziałek, 8 lutego 2021

Ken BMR

Nowi Panowie Kenowie od samego początku mnie ciekawili. Nie ze względu na strój czy make up. Moim zdaniem makijaż jest taki se, a ubranka niepraktyczne. Ciekawiły mnie ich ciałka. Nigdy nie miałam styczności z Kenem, który miałby taką samą swobodę ruchów jak Barbie MTM.

Ken jest prezentem od mojego Narzeczonego z okazji zbliżających się Walentynek i Dnia Kobiet. On za to dostał książki Kossakowskiej :D


Sama uroda Facecika do mnie nie przemawia. Makijaż wydaje się być bez wyrazu, a spojrzenie puste. Nie ma w nim tego "czegoś" co by mnie w nim zauroczyło. Ale muszę przyznać, że świetnie się go ustawia do zdjęć. Ma więcej możliwości niż przeciętny Ken, co mnie naprawdę bardzo cieszy :)

Ubrania są dobrze wykonane, ale nie w moim klimacie. Do gustu przypadła mi tylko bluza. 

W dodatku taki strój nie pasuje na taką pogodę. No chyba, że ktoś idzie morsować :) 

Ja w taką zawieruchę najchętniej siedziałabym w domu :) 

Dlaczego akurat on? Po prostu chciałabym mieć najjaśniejszego Kena aby przerobić go na wampira. Marzy mi się Alucard z anime Castlevania. 

Już niedługo pożegna się ze swoim firmowym makijażem. Z jednej strony szkoda mi go zmywać, bo jest nawet równy. Teraz Mattel naprawdę rzadko wypuszcza lalki bez jakiegoś defektu. 

Pan dostanie także nowe włoski. Będzie młodzieńcem o długich blond włosach. Wygolone boki są pokryte folkiem. Nie ma tam dziurek więc będę musiała w tym miejscu robić reroot na ślepo. Trzymajcie kciuki, aby wyszło to dobrze :)

środa, 13 stycznia 2021

Skipper Winter Holiday 1995

 Nastała zima :D 

Z jednej strony super, bo w końcu porobię jakieś zimowe zdjęcia. 

Ale z drugiej ... jak sobie pomyśle, że gmina znowu nie będzie drogi odśnieżać bo taniej wychodzi wypłacać odszkodowania to mnie krew zalewa. Od kiedy zdałam na prawo jazdy to nienawidzę zimy. 

Ale dzisiaj skupię się na tych dobrych aspektach. 

W 2017 do mojej kolekcji  wpadła Skipper Winter Holiday 1995. Tamta sesja była robiona na szybko, ale od ponad roku chodziło mi po głowie by obfocić ją jeszcze raz. 

W nocy w końcu spadł śnieg, więc aparat w łapę i jazda! Zrobienie zdjęć nie było takie proste przez silny wiatr i padający śnieg. Mi udało się wstrzelić w moment gdy przez kilka minut nie padało :) 

 

Wracając do Skipper: Udało mi się upolować ją w SH. Spodnie i buty ma oryginalne. Kurteczka pochodzi od Stacie z tego samego zestawu. Jedyne czego jej brakuje to nauszników. Żałuję że nie zachował się jej sweterek, bo wyglądał naprawdę uroczo. 


Lalka byłą dostępna w czteropaku razem ze swoimi siostrami: Barbie, Stacie i Kelly. Oj wiele bym  dała aby zdobyć tego najmniejszego słodziaka :D 


Największym plusem tej lalki są włosy. Przypominają watę cukrową ale się nie plączą i łatwo jest je rozczesać. Za to minusem jest ukruszona szyjka lalki. Na zdjęciu tego na szczęście nie widać. Zaważyłam to dopiero jak wyciągałam pannę z pudła. Muszę się za to zabrać ... 


Jedyne co mi się nie podoba u tej lalki to ... gołe kostki! Ja wiem, że taka moda, ale na śnieg takich butów to bym raczej nie założyła. Chyba muszę przeprowadzić akcję wśród swoich lalek pod tytułem " Skarpety dla melepety " :) Oj Mattelu, z tymi butami to się nie popisałeś!


Jak wam się podoba zimowa wersja Skipper? Dla mnie jest to jedna z ładniejszych sióstr Barbie. Mimo  25 lat  na karku trzyma się świetnie :)


czwartek, 10 grudnia 2020

Rainbow High

 


Dobrze wiecie, ze średnio przepadam za cukierkowymi lalkami. Zdecydowanie bardziej wolę te, które nie są przesadnie słodkie i różowe. 

Lalki z serii Rainbow High zaciekawiły mnie już na samym początku. Zakup planowałam już we wrześniu, jednak finansowo było wtedy u mnie tak średnio. 

Za to mikołajki były doskonałą okazją by sobie sprawić prezent w postaci czerwonej laleczki i książki o Nikim Laudzie :)

Najbardziej mnie zachwyciły Ruby Anderson i Skyler Bradshaw z ciemniejszą karnacją i niebieskimi włosami , ale w Smyku była tylko czerwona. W dodatku wzięłam ostatnią i z bananem na ryjku popędziłam do kasy.

 

Ruby została "przechrzczona" na Hunter. Moim zdaniem bardziej do niej pasuje. Widać że ma zadziorny charakterek, a to imię brzmi groźnie :)

Całej tęczowej serii niestety nie zbiorę. Reszta lalek do mnie nie przemawia, dokupię w przyszłości tylko Skyler. Kamelia prezentowała identyczną na swoim blogu <klik>  i muszę przyznać że lalka prezentuje się całkiem dobrze :) Będzie fajnie kontrastować z Hunter. 



Lalka miała w zestawie dodatkowy zestaw ubranek wraz z bucikami i kurteczką, którą widać na zdjęciach. No bo grudzień jest, nie? Trzeba się chociaż trochę ubrać.

Kilka dni myślałam nad plenerem i ostateczny wybór padł na ścianę z grafitti. Stwierdziłam, że to będzie miła odmiana.



Trochę za późno wyjechałam z domu i ledwo zdążyłam przed zmrokiem, wyszły one nawet całkiem całkiem. Jednak nie jestem z nich do końca zadowolona. Przeprosiłam się w końcu ze starym dobrym PhotoScapem. Polarr jest też dobry, ale przy zapisie nasycenie kolorów się zwiększa. W rezultacie lalka ma cerę pomarańczy, mimo iż ustawienia są kompletnie inne. 

 


A wy? Co sądzicie o lalkach z tej serii?

Zajączek Wielkanocy zwany również Paolką

Ostatnio odwiedził mnie Zajączek Wielkanocny i przyniósł koszyk pisanek ... Tak właściwie to ja je zrobiłam i  zamiast zielonych wyszły mi s...