Po raz pierwszy w życiu miałam okazję spędzić urlop za granicą.
Kraj olbrzymich wiatraków i kolorowych tulipanów byl mi zupełnie obcy, znany tylko z opowieści.
W ubiegły weekend wybraliśmy się do Hagi, a dokładniej na plażę w dzielnicy Scheveningen. Jest to chyba najbardziej znana plaża w całym kraju. Jej charakterystycznym elementem jest molo i diabelski młyn, z którego rozciąga się widok na całą okolice.
Pogoda dopisała. Było słonecznie, choć jak dla mnie zbyt zimno na kąpiel. Bellatrix to nie przeszkadzało, od razu wskoczyła w strój kąpielowy i rozłożyła się na leżaku :)
Na tegoroczny urlop oprócz Belli zabrałam ze sobą syrenę, jedną z nowszych Barbie Basic i oczywiście Mini Me ( której zepsułam koeljne okulary. Brawo ja!)
Panna ogoniasta była prezentowana na blogu z okazji zeszłoroczne go MerMay. Stwierdziłam, że obowiązkowo muszę zabrać ją ze sobą w podróż.
Głowę kupiłam na Vinted, ciało podchodzi od jednej z sióstr Arielki. Jest ono lekko przerobione, ponieważ chciałam, aby ręce były choć trochę ruchome. Dzięki nim zdjęcia wygladają o niebo lepiej 😊
Barbie Basic zwana potocznie jako Kim jest ostatnio moją ulubioną lalką.
Miałam jej zrobić sesje w stroju kąpielowy lecz ten jak na złość się uszkodzi przy zakładaniu. I to na samej plaży! Nie miałam przy sobie igly i nitki, więc postanowiłam zostawić ją w sukience.
Dzien na plaży minął nam zdecydowanie za szybko.
Holandia naprawdę mnie urzekła. Szczerze? Bardzo polubiłam ten kraj.
Mam zamiar polecieć tam w przyszłym roku. Jeśli wszystko pójdzie z planem, to spełnie jedno ze swoich największych marzeń, którym jest wizyta na torze Formuły 1 🥰
OdpowiedzUsuńMorze wzywa nie tylko syreny :)))
Oj tak 💕
UsuńSuper, ze spełniłaś własną obietnicę hehehe
OdpowiedzUsuńFantastyczne zdjęcia! Mam nadzieję, że niedługo będzie okazja znowu zobaczyć morze :)
OdpowiedzUsuń